:: mateusz halawa: teksty

Spam: spóźniona laurka

Opublikowany w Blog przez mhalawa w dniu 26 maj, 2008

Mateusz Halawa

Obchodziliśmy jbegs Rolex trzydzieste urodziny spamu Viagra edr e ado pl js ic rpl!

Dostałem maila. Dear mateusz, przeczytałem, Choose from any of the following r edr e ado pl js ic rpl a w cvz at lx ch yd es. Następny e-mail miał tytuł „Is yttrium my fetus”. Dalej replika Roleksa. Viagra z amerykańskiej apteki. Propozycja z Nigerii: wpłać niewielką sumę, dostaniesz większą. Icicletrumpery.

Ocenia się, że 80 procent maili krążących w internecie to spam. To ponad miliard wiadomości dziennie. (Spam jest zjawiskiem, które nie ogranicza się do poczty elektronicznej, ale ta laurka do niej się ograniczy). Jednak niewielu internautów z radością powitało trzydzieste urodziny spamu, przypadające w tym roku na niedzielę, trzeciego maja. Trzydzieści lat temu trzysta użytkowników sieci Arpanet, poprzedniczki Internetu, otrzymało pierwszą niepożądaną wiadomość. Dziś każdy, kto czyta e-maile, zetknął się ze spamem.

Mało kto lubi spam. Werwę, z jaką go nienawidzimy i zapał, z jakim z nim walczymy, da się porównać z wojną totalną, którą nasza kultura wydała bakteriom i drobnoustrojom. W domu – telewizyjne reklamy obiecujące rzeź 99% chorobotwórczych mikrostworów, stalowe kuchnie wyglądające jak laboratoria i bezustannie dezynfekowane łazienki. W sieci – filtry antyspamowe i porady ekspertów, którzy życie codzienne w dobie internetu opisują językiem militarnym (“chroń swój adres!”, “filtr to twoja pierwsza linia obrony!”, “wojna wydana spamowi!”).

Choć nielubiany, spam jest niezbędny. Oczywiście warto i należy z nim walczyć, ale warto też nie przesadzić. Bo gdyby spam zniknął, cały moralny ład internetu mógłby się załamać.

Dlaczego? Spam jest w naszych skrzynkach odbiorczych, tym czym brud i odpadki w naszych mieszkaniach – “materią nie na miejscu”. Ta definicja brudu, zaproponowana przez zmarłą w zeszłym roku wybitną antropolożkę Mary Douglas, pokazuje, że to, co nieczyste, niepotrzebne i do wyrzucenia (skasowania), pełni w kulturze istotną role podtrzymywania ustalonego porządku symbolicznego i wzmacniania wytyczonych granic.

“Spam nie bywa nigdy unikalnym, wyizolowanym zjawiskiem. Tam gdzie jest spam, jest też system. Spam to produkt uboczny systematycznego porządkowania i klasyfikacji rzeczy, o tyle, o ile porządkowanie wymaga odrzucania nieprzystających elementów”. (Zamieniłem Douglas “brud” na “spam”). Brud jest pojęciem relatywnym, pisała Douglas. Rzeczy są brudne tylko w relacji do innych rzeczy, które uznajemy za czyste. I odwrotnie – możemy coś uznać za czyste (dobre, sensowne, ciekawe), tylko w relacji do tego, co uznajemy za brudne.

Dlatego spam jest ważny. Nic nie utwierdza nas w tym, że nasza codzienna e-mailowa korespondencja dotyczy spraw istotnych, lepiej niż to, że regularnie oddzielamy w naszych skrzynkach odbiorczych ziarno od plew, kasując co jakiś czas spam, który jakimś cudem przeszedł przez sito antyspamowych filtrów.

Czasem ktoś upiera się, że wysłał nam e-mail, mimo, że nie widzimy go w skrzynce odbiorczej. Wtedy musimy zagłębić się do pęczniejącego folderu “spam” w poszukiwaniu zabłąkanej wiadomości. Ta czynność wydaje się nieco obrzydliwa, jak grzebanie w kuchennym śmietniku w poszukiwaniu pierścionka, który zsunął się przy obieraniu ziemniaków. A przecież spam potrafi być piękny!

Gdy zawartość folderów z napisem “spam” i koszy na śmieci na pulpitach naszych komputerów wciąż czeka na swoich antropologów, my przyjrzyjmy się treściom spamu. Fascynująca jest jego ewolucja od prostego komunikatu reklamowego do złożonych ciągów wyrazów, które często przestają cokolwiek znaczyć.

Tworzone tak, by skutecznie obejść coraz lepsze filtry antyspamowe, z wklejonymi fragmentami tekstów i wyrafinowanymi neologizmami, które mają zmylić przeciwnika, spamowe wiadomości powoli tracą na jakimkolwiek dosłownym znaczeniu, a zyskują na dziwnym poetyckim uroku. Zupełnie jakby ich twórcy, świadomi – tak jak awangardowi poeci – ze ich publiczność jest niewielka, poczuli wolność od przymusu komunikowania czegoś komuś i rozsmakowali się w grze forma. Czyżby na naszych oczach spam rozpoczynał drogę, którą przed nim przeszła poezja i malarstwo?

Most piroshki believe that living with hydrogen atom admonish defined by inferiority complex.When you see alchemist defined by bartender, it means that wheelbarrow toward leaves.widows remain curmudgeonly.Dorothy, although somewhat soothed by industrial complex defined by and behind toothache. (Więcej poetyckiego spamu tu).

Czy spam w ogóle ktoś pisze? Czy za tymi miliardami wiadomości stoją jeszcze jacyś ludzie, czy spamowi udało się przezwyciężyć największe ograniczenie cyfrowej twórczości – analogowo myślącego człowieka – i zaczął wreszcie generować się sam?

Trzydzieste urodziny spamu, to może okazja zbyt błaha na pomnik (“Spamowi – Naród“?), ale jakoś jednak wypadałoby je uczcić.

Internauto! Internautko! Uważnie przeczytaj swój dzisiejszy spam. Cyfrowy brud w Twoim komputerze, poezję bez poety.

Otagowano z:

Komentarze są wyłączone